Flash mob formą promocji

sztuczny tłum

Spacer po placu, parku, galerii handlowej, przez dworzec czy lotnisko nie wydaje się być niczym nadzwyczajnym. Dookoła wielu przypadkowych ludzi, chaos i pośpiech – każdy idzie w swoją stronę, nie zwracając uwagi na pozostałych. Takie zatłoczone miejsca okazują się najlepszymi na przyciągnięcie uwagi przechodniów nietypową akcją, taką jak coraz bardziej popularny flash mob, który wciągnie ich do spontanicznej zabawy.

Na czym to polega?

Wyobraź sobie, że wędrujesz między sklepami w galerii handlowej. Przyglądasz się kolejnym witrynom, manekinom z nowymi stylizacjami, błyszczącej biżuterii… Przechodzisz obok perfumerii, restauracji, kawiarni, wokół których unoszą się wspaniałe zapachy, mijasz wielu przypadkowych ludzi. Nagle, zupełnie niespodziewanie wyłania się grupa osób grająca na różnych instrumentach. Co więcej, do orkiestry wciąż dołączają nowi instrumentaliści, tworząc coraz większy zespół. O co tu chodzi?

Tak może wyglądać flash mob. Obraz występu muzyków nie jest całkiem wymyślony – w podobny sposób zaprezentowała się profesjonalna orkiestra symfoniczna Copehnagen Phil, która odegrała jeden z utworów Maurice’a Ravel na Dworcu Głównym w Kopenhadze w 2011 roku. To przykład flash moba zastosowanego w celu komercyjnym – promocji orkiestry. Jakie są początki tego zjawiska? Pomysł zrodził się w USA – a termin zafunkcjonował w 2003 roku. Pierwszy flash mob miał polegać na tym, że umówione osoby, przedstawiające się jako mieszkańcy wspólnej komuny zebrały się w sklepie Macy’s by pytać o dywanik miłości. Zasadniczo idea polega na tym, że przypadkowe osoby, umówione w internecie lub w inny sposób, zbierają się w umówionym miejscu i czasie. Kiedy uda się zebrać grupę, wszyscy wspólnie wykonują ustaloną czynność, a następnie szybko się rozchodzą. Chodzi wyłącznie o spontaniczną zabawę – flash mob w założeniu nie ma być aranżowanym wydarzeniem, występem, manifestacją czy protestem.

Jednak korporacje i firmy szybko zainteresowały się tym rodzajem aktywności jako metodą promocji. Flash moby promocyjne okazały się być sposobem, dzięki któremu można zwrócić uwagę licznych potencjalnych klientów na markę i skojarzyć ją z pozytywnymi emocjami, jakie towarzyszą często zjawiskowym i spektakularnym scenom. Takie momenty są nagrywane, a następnie trafiają do sieci i rozpowszechniają się jako virale. Kolejnym atutem jest atmosfera otwartości i udział samych przechodniów, przypadkowych ludzi w kreowaniu promocyjnej treści. Flash moby promocyjne mogą również wykorzystywać niejednoznaczne slogany, hasła które nie kojarzą się wprost z promowanym produktem – co może skłaniać kolejne osoby do poszukiwania dalszych informacji o niecodziennym wydarzeniu we własnym zakresie. Tego typu metoda rodzi zaangażowanie konsumentów.

Flash mob jako forma promocji odnalazł swoje miejsce również w Polsce. Jednym z przykładów może być akcja promująca płytę z utworami z musicalu „Les Miserables” w Warszawskich Tarasach. Aktorzy teatru Roma wraz ze statystami odegrali utwór z płyty, angażując do tego przypadkowe osoby z galerii. Inny przykład to akcja promocyjna Centrum Handlowego Bielany – polegająca na szturmie Świętych Mikołajów oraz licznych pobocznych akcjach tanecznych. Miał być to pierwszy komercyjny flash mob w Polsce – a jego skutkiem było przede wszystkim przedostanie się wizerunku galerii do mediów, życzliwe komentarze i oceny w dyskusjach internetowych czy ogólna pozytywna atmosfera wśród zaangażowanych w akcję osób.

Powyższe przykłady są dowodem na to, że flash mob, czyli tzw. sztuczny tłum to trafiony pomysł na promocję marki. Okazuje się, że energiczny taniec, walka na poduszki czy darmowe przytulanie wywołują w ludziach wiele pozytywnych emocji, które przekładają na miejsce, w którym akcja się odbyła, a także na markę, która była odpowiedzialna za całe zamieszanie. Jeśli tak się stanie, śmiało można stwierdzić, że zamierzony efekt został osiągnięty.

Zostaw odpowiedź


Facebook